Rozmowa z Magdaleną Stykałą, autorką “Szlaku Serca”

książki
fot. mat. prasowe

Pisarka z pasji, z wykształcenia pedagożka, wydała właśnie kolejną powieść. “Szlak serca” (BookEdit, 2021) to historie niezwykłych kobiet – ich perypetie, emocje i refleksje – niejednokrotnie zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami.

“Szlak serca” to już Pani druga książka. Jakie widzi Pani różnice w procesie tworzenia między pisaniem debiutu, a kolejnego tytułu?

W obu przypadkach tworzenie jest piękną przygodą, poniekąd ucieczką od rzeczywistości. Przynosi spokój i radość, ale jednocześnie napędza, dając przysłowiowego „kopa”. Pisanie jest jak codzienny zastrzyk adrenaliny, niesie wspaniałe emocje. Różnica między debiutem, a pisaniem kolejnego tytułu polega na tym, że być może tym razem jest bardziej odważnie, dotknęłam bardziej wrażliwych tematów, nieco trudniejszych. Czy było łatwiej? Było równie wspaniale. Stosując kulinarne porównania, które pojawiają się w obu książkach, mogę powiedzieć, że pierwsza z nich, „Grunt pod nogami”, jest jak ciastko do popołudniowej kawy, pełna łagodności i optymizmu, natomiast „Szlak serca” jest niczym lampka czerwonego wina wieczorem, o wiele mocniejsza w swej treści. Jednak w obu przypadkach tworzenie było taką samą przyjemnością.

W Pani dotychczasowej twórczości bardzo ważne miejsce wydaje się zajmować motyw szlaku. Pojawił się on zarówno w powieści “Grunt pod nogami”, która m.in. traktuje o życiu w wymiarze szlaku, jak i znalazł się w tytule Pani ostatniej książki. Dlaczego jest on dla Pani taki ważny?

Opisywanie życia w wymiarze szlaku daje możliwość jasnego przekazu, jest zrozumiałą metaforą. To porównanie pozwala dotrzeć do wyobraźni czytelników i jednocześnie w pewien sposób zabiera w ukochane góry. Życie ludzkie przedstawiam jako wędrówkę, która ma swój początek i koniec, gdzie trzeba pokonywać przeszkody, mierzyć się z trudami szlaku, gdzie zdarzają się upadki, gdzie czasem staje się nad przepaścią, ale najważniejsze jest to, kto idzie obok. Czy ta osoba poda rękę, gdy zdarzy się upadek, czy raczej pociągnie za sobą w dół, a może będzie kimś, kto stanie się kładką, po której można przejść nad przepaścią bólu? Życiowe upadki niczym potknięcia na górskiej drodze bolą przez moment, ale każda rana goi się i z czasem boli coraz mniej, przypominając o sobie jedynie blizną.

Życie postrzegam jako ścieżkę, na której czasem słońce, czasem deszcz, a nawet burza z piorunami. Wędrówka z plecakiem doświadczeń, w którym wszystko jest potrzebne, nawet to, co boli i tylko od nas zależy jak będziemy radzić sobie z tym bagażem, czy uda się poukładać wszystko w taki sposób, by nic nie uwierało i iść dalej.

Dlaczego szlak jest tak ważny? To mowa o tym, że na życiowym szlaku pojawiają się drogowskazy w postaci rad i doświadczenia innych, na które spoglądamy, ale niezależnie od tego, czy ktoś otworzy dla nas swój plecak i podzieli się doświadczeniem, decyzja o wyborze życiowej drogi jest indywidualna. Bardzo łatwo jest odnosić się do wielu różnych sytuacji, porównując je do górskiej wędrówki. To również jasność przekazu i jednocześnie możliwość przeniesienia się na bieszczadzkie ścieżki, bo wyobrażając sobie tę wędrówkę, widzę ukochane Bieszczady.

Moim zdaniem całe życie można opisać w jasny i przystępny sposób, odwołując się do górskich symboli.

Jaka główna myśl i cel przyświecają Pani przy pisaniu?

Pisząc opowieść skupiam się na bohaterach, ich uczuciach i perypetiach. Myślę, że jednocześnie podświadomie próbuję przemycić własne wartości i skierować myśli czytelników w tym kierunku. Zależy mi, by moje książki przynosiły radość, pozwalały oderwać się od rzeczywistości, przeżyć różnorodne emocje i odnaleźć w nich cząstkę siebie. Staram się pokazać piękno życia i otaczającego świata, sprowokować czytelników do chwili przemyślenia, dać radość i poczucie więzi z bohaterami, którzy być może są niekiedy odzwierciedleniem czytelników, zmagając się z podobnymi problemami. Staram się o optymistyczne zakończenia, które mają pokazać, że nawet najtrudniejszy czas i złe doświadczenia nie mogą trwać wiecznie, że każda burza ma swój kres, a to co boli, czasem udaje się przekuć w coś pięknego. Generalnie pragnę zapewnić miłe wrażenia podczas czytania i o to, by spotkanie z tą literaturą pozostawiło niezapomniany, wyjątkowy „smak”.

Czy Pani pasje – przyroda, Bieszczady, książki, zwierzęta – znajdują swoje odzwierciedlenie w Pani twórczości?

Tak, zdecydowanie. Moje pasje znajdują odzwierciedlenie w książkach, które piszę. Zajmują ważne, choć nie główne miejsce. Można powiedzieć, że są tłem i uzupełnieniem. Czytelnik na pewno wyczuje miłość do wszystkich tych elementów – przyrody, zwierząt, historii. Bieszczady pojawiają się najczęściej, one są symbolem spokoju, odnajdywania się pośród ciemności na życiowym szlaku. Starałam się, by pojawiły się z wszystkimi symbolami, które kojarzą się z tymi górami, ale w niekonwencjonalny sposób. Są więc bieszczadzkie anioły, cytaty ze Stachury, wędrówka, lecz to wszystko trochę inaczej niż można się spodziewać. Pisząc książkę zostawia się w niej cząstkę siebie, chociaż może z czasem będą to już jedynie wymyślone historie, to na razie w obu książkach zostawiam mnóstwo swoich przemyśleń, poglądów, radości i smutków.

Co najważniejszego według Pani może przynieść czytelnikom lektura “Szlak serca”?

Myślę, że „Szlak serca” pozwoli czytelnikom oderwać się od rzeczywistości, przeżyć wspaniałe emocje. Ta książka porusza wiele tematów, takich jak: zakazany związek, nieszczęśliwa, romantyczna miłość, zdrada małżeńska, trudne relacje i uczucie na odległość, rodzinna tajemnica, choroba, przyjaźń. Pojawiają się bohaterowie w różnym wieku, z odmiennych środowisk, o innym statusie społecznym, z wielkich miast i bieszczadzkich lasów. Każdy zmaga się z wieloma problemami, które są po prostu ludzkie, dlatego czytelnik zdoła odnaleźć cząstkę siebie, dostrzec element, który być może pojawił się również w jego życiu. „Szlak serca” to historie kobiet, ale przecież to nie planeta Wenus, tuż obok są nie mniej wspaniali, interesujący mężczyźni.

Najważniejsze, co książka może przynieść czytelnikom, to piękne emocje, odrobinę życiowej mądrości i ukazanie, że nic nie jest czarno–białe, a punkt widzenia tych samych spraw zależy od perspektywy. „Szlak serca” jest pełen uczuć i prawdziwego życia. Nie brakuje poważnych tematów, ale mamy też humor i zdecydowanie optymistyczny przekaz. Odnosząc się do górskich porównań, można powiedzieć, że bohaterowie pokonują trudne szlaki i najróżniejsze przeszkody, ale w większości odnajdują słońce i szczęście na swojej drodze, a to jest niezwykle budujące.

Szlak serca” to historie zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Czy to perypetie osób, które Pani osobiście poznała, Pani przyjaciółek, czy też gdzieś zasłyszane?

Inspiracją jest samo życie. Niekiedy była to opowiedziana przez znajomego krótka anegdota jak w przypadku książkowego Kazika – bieszczadzkiego anioła i zakapiora w jednym. Opowieść przekazana w kilku zdaniach poruszyła do tego stopnia, że wokół niej zbudowałam całą historię chorej dziewczyny. Wiele sytuacji i rozmów pojawiających się w książce jest prawdziwych. Wplatałam całe dialogi lub fragmenty. Posiłkowałam się dobrze znanymi miejscami i prawdziwymi wydarzeniami, które przydarzyły się w moim życiu lub moich znajomych. Czasem również nieznajomych. Wynika to zapewne z tego, że jestem uważnym obserwatorem, rejestruję rzeczywistość i potem te obrazy są niczym iskry. Stanowią fundament, na którym buduję opowieść. W „Szlaku serca” pojawiają się fakty, miejsca, ludzie, wydarzenia, spotkania, które miały miejsce w rzeczywistości , ale zostały dostosowane do potrzeb książki. Zapewniam, że jest tego bardzo dużo :).

Czy mogłaby Pani zdradzić swoje pisarskie plany na przyszłość? Słyszeliśmy, że planuje Pani kolejną powieść, tym razem wokół wątku Legii Cudzoziemskiej, który zaistniał również w “Szlaku serca”?

Książka dotycząca Legii Cudzoziemskiej powstała w styczniu tego roku, kilka miesięcy wcześniej zanim napisałam „Szlak serca”. W tej chwili tekst jest u wydawcy, umowa przewiduje premierę na 30 kwietnia 2022 roku. Nie jest to przypadkowa data, tego dnia Legia obchodzi swoje największe święto Camerone. Ta zbieżność dat, to ukłon w stronę formacji i pewien symbol. Książka na temat Legii Cudzoziemskiej będzie innym rodzajem literatury, czymś w rodzaju reportażu i literatury podróżniczej. Jest napisana lekko, w formie opowieści o ludziach, związku, realiach życia w tej formacji. Zawiera mnóstwo ciekawostek i myślę, że zainteresowanym tematem przyniesie dużo nieznanych wiadomości. Nigdy nie powiem, że poprzez tę historię planuję przekazać całą prawdę o Legii Cudzoziemskiej. To jest po prostu moja perspektywa i spojrzenie, każdy ma prawo do swojej opowieści i nie neguję żadnej z istniejących już publikacji. Moja książka będzie spojrzeniem z perspektywy kobiety, a tego jeszcze chyba nie było. Fakt, że ten tekst powstał dużo wcześniej zainspirował do napisania rozdziału w „Szlaku serca”, traktującego o relacjach dziewczyna-legionista. To opowieść pełna wielkich emocji, ogromnej miłości, rozdzierającej tęsknoty, trudnych wyborów . Ten rozdział jest w całości zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami, chociaż oczywiście nie jest stricte czystą relacją

Zaczynam również pracę nad czwartą książką. Tym razem będzie to podróż w przeszłość. W moim życiu bardzo ważne miejsce zajmuje historia, zwłaszcza ta najbliższa.W Bukowcu, gdzie mieszkam, na początku września 1939 roku oddało życie za Polskę 131 Ułanów 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Od lat zajmują miejsce w moim sercu. Są częścią otaczającej rzeczywistości. Biorąc udział w uroczystościach im poświęconych, w inscenizacjach historycznych umacniam tę więź nieustannie. Planuję napisać książkę obyczajową umiejscowioną w historii, gdzie bohaterami będą trzej ułani – każdy inny, każdy z innego domu, a połączy ich służba, przyjaźń i ułański los. Wszystko jest już opracowane, całe ich życie i wydarzenia. Jednak umiejscawiając opowieść w przeszłości muszę zadbać o tło historyczne. Wszystko musi pokrywać się z prawdą, dlatego gromadzę i czytam materiały, mam również szczęście, że w pobliżu są ludzie, którzy od lat odtwarzają historię, grupy rekonstrukcyjne, pasjonaci, fachowcy, współcześni ułani z ogromną wiedzą, całym sprzętem i końmi. Wiem, że mogę liczyć na fachową pomoc. Mam nadzieję, że ta książka będzie piękną opowieścią, napisaną w przystępny sposób, by czytelnik przeniósł się w czasie, dotknął tamtych wydarzeń i poczuł więź z bohaterami. Nie zabraknie humoru, ogromu ciekawostek, a także współczesnych wątków. Dołożę wszelkich starań. Wszystko to jednak dopiero w przyszłości, ale bardzo się cieszę, że właśnie zaczyna się kolejna piękna przygoda.

Dlaczego w ogóle zdecydowała się Pani sięgnąć do pióra? Czy to był nagły impuls czy długo dojrzewająca potrzeba?

To był nagły impuls. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym, by napisać coś własnego. Całe życie czytam i gromadzę książki. Nie pamiętam czasu, bym czegoś nie czytała. Książki są obecne od zawsze. Gdy zaczynałam pisanie, myślałam , że to tylko jednorazowa przygoda, nie planowałam wydawać książki. Zachęcili znajomi i rodzina, którzy czytali tekst. Pisanie przynosi wiele radości, jest poniekąd trampoliną do wolności. Mogę kreować rzeczywistość po swojemu. Lubię moich bohaterów, przywiązuję się do nich. Można powiedzieć, że oni potem „biorą sprawy w swoje ręce”, wszystko jest niczym śniegowa kula – nabiera rozpędu. Pisanie przychodzi mi z wielką łatwością, głowa zawsze kipi od pomysłów. Trzy dotychczasowe książki, z których dwie są wydane, napisałam w ciągu pół roku. Każdą w ciągu czterech tygodni, siadając do komputera jedynie wieczorami, po zrealizowaniu wszystkich obowiązków, jakie są udziałem każdej kobiety pracującej, mamy, żony. Pisanie to nagroda po trudach całego dnia, ale pomysły pojawiają się cały czas, nieustannie, można powiedzieć, że „leżą na ulicy”- czasem dosłownie. Równie piękne chwile przynoszą spotkania z czytelnikami, relacje po przeczytaniu i bezmiar życzliwości z Ich strony.

Czy wierzy Pani w prawdziwą miłość?

Oczywiście, że wierzę w prawdziwą miłość. Uważam, że nie ma na świecie nic piękniejszego. To ona daje siłę i radość, chociaż bywa też źródłem cierpienia. Uważam jednak, że miłość nie ogranicza się jedynie do relacji, które najbardziej kojarzą się z tym słowem: damsko–męski związek. Miłość ma wiele odcieni: to uczucie do innej osoby, do rodziców, dzieci, do przyrody, zwierząt, gór czy morza, można kochać swoją pracę, pasję… kochać życie. Najważniejsze, by miłość uszczęśliwiała, by trwała, by była odwzajemniona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.