The Crown. Poznaj najlepiej opowiedzianą historię królowej Elżbiety.

The Crown

The Crown

The Crown to z pewnością jeden z najlepszych seriali biograficznych jaki kiedykolwiek powstał. Albo kto wie, może najlepszy ze wszystkich.

Każdy kolejny serial Netflix to coraz większy budżet. Jak wieść głosi pierwszy sezon serialu (liczący 10 odcinków) The Crown kosztował aż 100 milionów dolarów. Większość poszła na kostiumy (zrobiono ich aż 20 tysięcy!), dopracowaną w każdym, nawet mikroskopijnym detalu scenografię i aktorów, niemalże żywcem wyjętych z lat 50. XX wieku. Zważywszy na fakt, że produkcja drugiego sezonu (łącznie zaplanowano ich aż sześć) rozpoczęła się jeszcze zanim ten pierwszy trafił w ręce odbiorców, Netflix wie doskonale, że trzyma w ręku perełkę. A może nawet wielką, wielką perłę.

The Crown

The Crown

Wczesne lata 50. Rodzina królewska Wielkiej Brytanii cieszy się nieustającą miłością swojego ludu, który docenia, że żadne z nich nie ewakuowało się z Londynu podczas wojny, pracując ramię w ramię ze swoimi poddanymi. Król Jerzy wraz z żoną i dwoma córkami sprawuje rządy w spokoju i bez konfliktów, ale nawet korona nie pomoże mu ustrzec się przed ciężką, śmiertelną chorobą. Zupełnie niespodziewanie, znacznie wcześniej niż się tego spodziewała na tronie musi zasiąść młodziutka, zaledwie 25letnia Elżbieta. Lekko naiwna, wciąż epatująca młodzieńczymi ideałami kobieta zostaje władczynią 1/5 całego świata, marząc o połączeniu tego zadania z obowiązkami żony i matki.

The Crown

The Crown

Jak utrzymać napięcie w serialu, w którym dokładnie wiadomo co się zdarzy i zaraz i za kilka dekad? Najwyraźniej trzeba stanąć na czele serialu The Crown. To zasługa wybitnego reżysera Stephena Daldry i Petera Morgana, scenarzysty zaprawionego i zasłużonego w historycznych opowieściach jak mało kto w świecie filmu. Na jego koncie są takie filmy jak Ostatni król Szkocji, Kochanice króla,  czy fenomenalna i genialna Królowa. Chodzą plotki, że przerobiłby na pasjonujący dreszczowiec nawet książkę telefoniczną. Tak też zresztą robi z prawdziwą historią życia jednej z najbardziej potężnych monarchiń świata. To bez reszty angażujący, całkowicie zaczarowujący portret kobiety, którą los zmusił do przyjęcia wielu różnych twarzy. To Elżbieta monarchini, Elżbieta żona, Elżbieta matka, Elżbieta córka, Elżbieta siostra, Elżbieta przyjaciółka, a ta pierwsza rola ciąży bez reszty na każdej kolejnej. Jak być mediatorem pomiędzy marzeniami a obowiązkami? Jak znaleźć kompromis pomiędzy tym co najlepsze dla jednostki a tym co dla kraju? To opowieść o roli, która jednocześnie pociąga i ciąży.

The Crown

The Crown

Sugestywna wizja królowej i jej otoczenia to oczywiście nie tylko zasługa scenariusza, ale odgrywających go aktorów. Gdyby chcieć wymienić tych jednoznacznie najlepszych można by jedynie wystawić alfabetyczną listę obsady. The Crown to przykład absolutnego geniuszu aktorskiego, tych mniej i bardziej znanych aktorów. Claire Foy z pewnością zapisze się w filmowej historii, tworząc portret Elżbiety silnej, a jednocześnie wrażliwej, potrzebującej miłości, pełnej skrajnych emocji. Rolą Filipa zachwyca Matt Smith, który z gracją i finezją tworzy postać księcia, który musi zrezygnować z własnych ambicji i stać się dodatkiem do swojej żony znacznie wcześniej niż mógłby się tego spodziewać. John Lithgow udowadnia nam, że jego wybitne zdolności aktorskie mogą sięgnąć jeszcze wyższego poziomu. Jego Winston Churchil to jedna z najlepszych postaci, jakie kiedykolwiek wykreowało kino. Wymieniać można w zasadzie bez końca, na listę wpisując dodatkowo Vanessę Kirby, Victorię Hamilton czy Jareda Harrisa w roli księcia Jerzego. Za mało, żeby zaczarować? Do przepisu na wybitny serial dokładam więc wspaniałą scenografię, genialne kostiumy i nieprawdopodobnie piękną muzykę, która napisał Rupert Gregson-Williams.

The Crown

The Crown

Recenzja jest rzeczą subiektywną, ale The Crown zbiera wyłącznie te najlepsze. Nic dziwnego. W tym serialu nie ma ani jednej negatywnej rzeczy, nic do czego można by się przyczepić. Jest genialnie, wspaniale, niepowtarzalnie i wyjątkowo. Kiedy następny sezon i dlaczego tak późno?

Marta Czabała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.