Recenzja: Szczęście do poprawki

Szczęście do poprawki, wydawnictwo Prószyński

Szczęście do poprawki, wydawnictwo Prószyński

Książka napisana przez kobietę, o kobiecie. A właściwie o różnych kobietach. Nic więc dziwnego, że w całości lepiej odnajdą się właśnie panie. Zwłaszcza te dorosłe z własnym bagażem doświadczeń.

Ta główna bohaterka jest jednak tylko jedna. Jagoda jest po 30tce. Ma pracę, którą w miarę lubi, męża którego kocha i względne poczucie satysfakcji z życia. Pewnego dnia, jak to bywa przez głupi przypadek odkrywa, że mąż od lat ją zdradza. Poniżona i zszokowana nie wie jak ma dalej żyć. Zanim podejmie jakiekolwiek decyzje, ucieka z domu, aby w pewnym uroczym domu, z pomocą wyjątkowych ludzi na nowo odnaleźć siłę do życia.

To jedna z tych książek, które poprawią humor, wniosą odrobinę optymizmu i światła, nawet w bardzo szary dzień. To jedna z tych historii, w której odnajdzie się wiele kobiet. Nie tylko tych, które właśnie odkryły zdradę męża. Także tych, które stoją na jakimkolwiek życiowym rozstaju, mają przed sobą trudne decyzje, czy po prostu szukają pocieszenia. A nawet jeśli go nie potrzebują, z pewnością dobrze spędzą czas. Wychodzi więc na to, że powieść powinna przeczytać chyba każda kobieta, no może taka, która dowód osobisty odebrała już jakiś czas temu i ma za sobą własne doświadczenia. Tylewicz ma sprawną rękę do dobrze zarysowanych bohaterek, jeszcze lepszą do dialogów i sprawnie prowadzonej akcji. Całość jest świetnie napisana, dobrze poprowadzona, a finał przyprawi niejedną czytelniczkę o łezkę w oku. Przemiła powieść o tym, że w życiu się układa nawet kiedy wszystko wydaje się walić. Cudownie spędzone kilka godzin na czytaniu.

M.C.

 

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.