Recenzja książki: Urodzić dziecko – Kristina Sandberg

Urodzić dziecko - Kristina Sandberg

Fot: mat. pras.

Książka jak życie: przeważnie nudna, ale nie bez swoich kulminacji. W dodatku życie dwudziestoletniej Maj toczy się w ciekawych czasach i ciekawym miejscu – to Szwecja lat 30., zmierzająca nieśpiesznie w stronę wojny.

Bridgett Jones też ma życie, ale jest to życie zupełnie w innym stylu niż to, które prowadzi Maj. Maj pochodzi z prowincji, z niezamożnej rodziny, właśnie porzucił ją chłopak. Jej ambicje to zostać kelnerką w jakimś większym mieście, treść jej funkcjonowania to tęsknota za byłym. Wynajmuje pokój, pracuje w cukierni połączonej z kawiarnią, ma koleżanki, które jednak nie znaczą dla niej wiele. Dość łatwo i bez przyjemności idzie do łóżka ze starszym od siebie Tomasem z rodziny zamożnych fabrykantów; a potem bach, już jest w ciąży i wychodzi za mąż.

Książka pozwala zajrzeć w świat, w którym dzieci należy karmić sztywno co trzy godziny i broń Boże nie brać na ręce, kiedy płaczą. Kiedy zakup alkoholu wpisuje się obywatelowi do specjalnej książeczki. Kiedy kobieta nie współdecyduje o domowych finansach. Kiedy nadchodząca druga wojna światowa może popsuć albo poprawić interesy.

Nic w osobie Maj nie wzbudza we mnie osobistej sympatii – tęskni za swoim Erikiem tak, jakby była psychopatycznym mordercą, nie czyta książek, nie ma poczucia humoru i skupia się na swoich ładnych nogach. Poza tym jest bierna jak meduza, a jeśli stosuje jakiś opór wobec wydarzeń i ludzi, to śmiało można go nazwać pasywno-agresywnym. Najbliższe mojemu sercu wydaje mi się jej obsesyjne sprzątanie i gotowanie, które w jej życiu zastępują wszystko inne – miłość, ciekawość świata, przyjaźnie, poczucie bezpieczeństwa; jedyna strefa, w której jest sobą.

To wina tamtych czasów – tak, jak sądzę, mówi nam autorka. Samotna dziewczyna z dzieckiem, bez szans na pigułkę po i zbyt późno orientująca się, że jest w ciąży, żeby w ogóle myśleć o aborcji? Jaki ma wybór? Rodzina zapewne jej nie przyjmie, więc jeśli Tomas oferuje jej małżeństwo, trzeba się na to zgodzić. Zgodzić się na męża, z którym nie ma się nic wspólnego i którego się nie pożąda, niesympatyczną teściową, nieznaną sobie rodzinę, siostry, braci, szwagrów, nowe zwyczaje i zasady. Milcząc. Nienawidząc swojego rozrastającego się w ciąży ciała i nie mając sił na nawiązanie relacji z mężem. Tęskniąc rozpaczliwie za pierwszą miłością.

Życie Maj na pewno nie jest sielanką, a jej sytuacja jest trudna. Tym bardziej, że czasy nie sprzyjają kobietom – nie ma własnych pieniędzy i nie podejmuje własnych decyzji. Nie od niej zależy, czy odwiedzi własnych rodziców na święta i czy będzie miała nową sukienkę. I zapewne częściowo z tego wynika też to, że Maj nie jest w stanie nawiązać nowych głębokich relacji – zapytać się, poradzić, podzielić swoimi emocjami. Milczenie i sprzątanie to jednak droga do nikąd; choć z zapowiedzi kolejnych tomów wynika, że bohaterka jakoś tam zawalczy o samą siebie, z krótkich wizji jej starości pojawiających się już w pierwszym tomie, wynika, że nie, nie znajdzie w życiu szczęścia i miłości, pozostanie szczelnie zamknięta i impregnowana.

Na początku czułam się tą książką po prostu udręczona – Maj a to była spocona, a to maiła pogniecione ubranie, albo zmarzła, albo martwiła się, że ktoś coś zauważy, albo coś powie. Ani to nie było ciekawe, ani przyjemne. Taki niepiękny skandynawski realizm. Potem jednak doszliśmy do świąt i zaczęła się – zapewne też bardzo realistyczna – orgia jedzenia, palenia i picia. Maj nic tylko uczestniczyła w kolejnych posiłkach, gotowała i przyjmowała gości, planowała gotowanie i liczyła, jak dużo już wypił jej mąż. Jadła i piła dużo. W ciąży (nikt przecież jeszcze nie widział, że palenie jest szkodliwe, choć pielęgniarka przypomina o nienadużywaniu w jej delikatnym stanie mocnych alkoholi). Skala tych opowieści z kategorii food and beverage stawała się tak wielka, że całość stawała się surrealistycznie śmieszna. Choć nie wiem, czy autor to właśnie miał na celu.

Doceniam też w tej książce chwilowe wychodzenie poza narrację strumienia świadomości Maj. Od czasu do czasu, zza kadru, odzywa się narratorka-autorka, komentując a to zwyczaje, zasady, a to samą Maj lub pokazująca nam jej przyszłe życie. To rzeczywiście przenosi tę książkę ponad poziom zwykłego czytadła o zwykłym życiu.

M.R.

Tytuł: Urodzić dziecko
Autor: Kristina Sandberg
Wydawnictwo: Prószyński

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.