Przystanek Alaska powraca!

Przystanek Alaska powraca!

Fot: mat. pras. CBS

Jeden z najbardziej kultowych seriali wkrótce doczeka się kontynuacji. Najwierniejsi fani czekali na nią aż 23 lata!

Wielkomiejski, nowojorski doktor po studiach przyjeżdża do małego miasteczka na Alasce. W Cicily ma odpracować swoją studencką pożyczkę. Przyjeżdżając na prowincję nie wie jeszcze, że to właśnie tutaj pozna ludzi, którzy na zawsze zmienią jego życie i przekonania. Zderzenie wielkomiejskich stereotypów i przekonań z małomiasteczkową mentalnością doprowadzi do wielu nieprzewidywalnych zdarzeń. I zdecydowanie niepowtarzalnych.

Jeśli kochasz telewizję i masz powyżej 30 lat, z pewnością pamiętasz tę produkcję. To jeden z najpopularniejszych seriali XX wieku. Aż trudno uwierzyć, że od zakończenia „Przystanku Alaska” minęło już 23 lata! Najwierniejsi fani pamiętają i wciąż gromadzą się na wspólne spotkania, razem oglądają też kolejne odcinki i często piszą też kontynuację oraz możliwe opcjonalne zakończenia. Czy Joel mógł jednak zostać w Cicily? Czy Maggie i Joel mogli stworzyć szczęśliwy związek? Jak potoczyły się losy Hollinga i Shelly, Morrisa czy Chrisa?

Ten serial kochał cały świat, ale to właśnie w Polsce uzyskał status kultowego. Oddani wielbiciele co roku zbierali się na specjalnie zorganizowanym Przystanku Olecko, gdzie wspólnie oglądali ulubione odcinki i prowadzili panelowe dyskusje. Cykliczna impreza toczyła się jeszcze długo po tym, jak serial się oficjalnie zakończył. Niestety, Przystanek Olecko już dawno zakończył przyjmować statki. Być może jednak zmieni zdanie, stacja CBS ogłosiła niedawno, że pracuje nad kontynuacją serialu! Perełek nie zabraknie. Do „Przystanku Alaska” powraca Rob Morrow i jego postać Joela Fleishmana. Udział potwierdzili też drugoplanowi aktorzy, z których słynie seria.

W mediach społecznościowych zabrzmiało. Większość użytkowników przyjęła wiadomość z prawdziwym entuzjazmem, inni wyrażali obawy czy kontynuacja dorośnie do rangi oryginału. Pozostaje nam jedynie czekać i szykować popcorn. Fani z pewnością siądą do telewizorów. I być może namówią jeszcze innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.