Peeling do paznokci – fajna rzecz

Nie byłam przekonana, aby był mi potrzebny peeling do paznokci. Po kilku razach zmieniłam zdanie. Uważam, że to fajna rzecz i wcale nie taka zbędna. Zarówno dla dziewczyn, które często paznokcie malują, jak i dla tych, które tego nie robią.

Parę lat temu nikt nie słyszał o peelingach do paznokci. Teraz jest ich trochę na rynku. Wybrałam Peelingujący żel  do paznokci i skórek marki Laura Conti. Po pierwsze lubię tę markę, ufam jej. Ma jedne z lepszych odżywek do paznokci. Po drugie jest tania. A że nie wiedziałam, czy peeling zda egzamin, wolałam zbyt dużej kasy nie inwestować.

Peeling Laury Conti jest bardzo fajny. Znajduje się w tradycyjnej buteleczce z pędzelkiem do nakładania. Sam pędzelek jest zwyczajny, ponieważ nakładanie preparatu nie wymaga precyzji. Nie jest ani szeroki, ani wąski. Peeling jest w formie żelu. Nie pachnie, nie jest tłusty. Zawiera drobinki, które polerują płytkę paznokci, przez co staje się jaśniejsza, czystsza i taka świeża. Peeling zmiękcza też skórki wokół, bo zawiera glicerynę, mocznik, olejek rycynowy – ale podkreślam, mimo to sam żel nie jest tłusty.

Aby uzyskać najlepsze efekty, najlepiej nałożyć porcję żelu z drobinkami na każdy paznokieć, łącznie ze skórkami, odczekać kilka minut, a potem zacząć je masować okrężnymi ruchami. Po paru minutach płytka odzyskuje swoją świeżość, gładkość, a skórki łatwo odsunąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.