Oscary 2017 pełne niespodzianek i skandali

Oscary 2017 pełne niespodzianek i skandali

Fot: Flickr/Cliff

Tą noc zapamiętają wszyscy w Hollywood. Oscary 2017 zostały rozdane, ale w kulminacyjnym momencie poszły nie w te ręce co trzeba.

Najważniejszą nagrodę wieczoru, Oscara za najlepszy film przyznawali Warren Beaty i Faye Dunaway. Do decydującej koperty trafiła niestety kartka z kategorią najlepsza aktorka, a Dunaway przeczytała po prostu film, za który Oscara dostała Emma Stone. Na scenę ruszyli autorzy filmu La La Land, którzy wygłosili stosowne podziękowania. W trakcie tych ostatnich na scenę wkroczył producent gali, który szybko skorygował błąd. Nagrodę za najlepszy film dostał Moonlight, którego twórcy nieśmiało wkroczyli na scenę z kolejnymi podziękowaniami. Było po prostu głupio, a błądodbił się echem na całym świecie. Media podkreślają, że to największa farsa w historii Oscarów, skandal, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Z pewnością polecą za niego głowy, chociaż bez wątpienia nie te najważniejsze. La la land musiał się zadowolić Oscarem dla najlepszego reżysera. Damien Chazelle jest najmłodszym artystą w historii Hollywood, który wygrał w tej kategorii.

W pozostałych kategoriach obyło się bez większych niespodzianek. Emma Stone zakończyła maraton nagród z Oscarem za La la Land. Casey Affleck został najlepszym aktorem za film Manchester by the Sea.  W głosowaniu nie przeszkodziło mu niedawne oskarżenie o molestowanie seksualne, chociaż wręczająca nagrodę Brie Larson podała mu Oscara z kamienną twarzą. Viola Davies i Mahershala Ali odebrali statuetki za najlepsze role drugoplanowe. Moonlight i Manchester by the Sea zostały nagrodzone za najlepsze scenariusze, a muzyka należała oczywiście dla La la Land.

Nie zabrakło oczywiście politycznych akcentów. Prowadzący ceremonię Jimmy Kimmel bezskutecznie próbował sprowokować prezydenta Trumpa do odpowiedzi na Twitterze, prosił też o aplauz dla Meryl Streep, nazwanej przez amerykańskiego prezydenta najbardziej przecenioną aktorką świata. Na gości spadały cukierki, a Kodak Theatre odwiedzili w jednym momencie prawdziwi turyści. Nie zabrakło tradycyjnych wspomnień o zmarłych w 2016. Wzruszający śpiew Sary Bareilles akompaniował kolejnym zdjęciom, m.in. nieodżałowanej Carrie Fisher czy naszego Andrzeja Wajdy. To jedna ze sprawniej zrobionych gali Oscarów ostatnich lat, wartka, ciekawa, śmieszna tak jak trzeba. Trzy godziny minęły bardzo szybko. W zasadzie mogłoby być dłużej.

Marta Czabała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.