Nikon Z7 – czy warto go kupić?

fot. Nikon

 

Nikon Z7 to jedna z najnowszych propozycji dla miłośników fotografii profesjonalnej. W zamyśle producenta ma stanowić godną konkurencję dla doskonałych bezlusterkowców od Sony. Pod wieloma względami jest konstrukcją nowatorską, więc dla tych, którzy muszą mieć najnowszy sprzęt, wybór jest oczywisty. A co z tymi, którzy wolą mieć w ręku listę wszystkich wad i zalet?

Bitwa Nikona z samym sobą

Nikon długo zwlekał z premierą swojego aparatu. Według oficjalnej wersji producent nie chciał rezygnować z wizjera optycznego. Ten co prawda ma mnóstwo zalet, ale i konkurenci, i użytkownicy przyzwyczaili się już do pracy bez niego. Niemniej jednak, jeśli uważasz wizjer za niezbędny, to Z7 nie spełni tego podstawowego wymogu. W praktyce jednak nie wydaje się, żeby był to poważny problem.

Kupujesz? Przygotuj się na koszty

Niezależnie od oficjalnych tłumaczeń, tym, co może zniechęcać, jest cena. Z jednej strony samo body Z7 kosztuje 16 tysięcy. Jest to cena, która przewyższa większość cen konkurentów – i to zła wiadomość. Fakt – w tym przedziale Z7 oferuje i największą rozpiętość światłoczułości, i największą rozdzielczość, ale często te dwa parametry nie będą musiały być wyśrubowane do aż tak niebotycznych wartości.

Samo body zresztą nie rozwiązuje problemu. Kłopot polega na tym, że w serii Z pojawia się nowy bagnet, więc trzeba zmodernizować, i to bardzo mocno, zestaw obiektywów. Można oczywiście korzystać z przejściówek, ale to rozwiązanie zawsze jest swego rodzaju kompromisem. Poza tym wybór dopasowanych optyk nie jest wielki: producent oferuje tylko Nikkora Z 35 mm f/1.8, Nikkora Z 50 mm f/1.8 i Nikkora Z 24-70 mm f/4.

Jak z awaryjnością?

Nikony były swego czasu synonimem doskonałości technicznej. Działały w trudnych warunkach i raczej się nie psuły. Jak jednak podpowiadają technicy autoryzowanego serwisu https://serwis.proclub.pl/, tutaj nie można być tego do końca pewnym. Nikon Z7 stanowi dość duży przeskok technologiczny w ofercie tego producenta. Nie chodzi nawet o zastosowanie jakichś rewolucyjnych technologii, bo tych faktycznie tu nie ma, natomiast takie zestawienie różnych elementów i w ogóle taka koncepcja bezlusterkowca w ofercie Nikona jest swego rodzaju nowością. I jak to z nowościami bywa, można się spodziewać, że przynajmniej pierwsze serie produkcyjne nie będą idealne. Obecnie jednak pierwsze serie się kończą, więc jeśli jakieś modyfikacje byłyby konieczne, to pewnie już by się pojawiały.

Czy warto kupić Z7?

Z jednej strony to bardzo kusząca oferta: potężne możliwości, lepsze niż w przypadku konkurencyjnych modeli Sony, dobra konstrukcja i przemyślane rozwiązania. To budzi zainteresowanie. Z drugiej jednak strony, jeśli masz już rozbudowany zestaw obiektywów i akcesoriów, to Z7 – choć równie kuszący – będzie dość kosztowną inwestycją, która będzie musiała długo na siebie pracować. Gdybyś jednak przymierzał się do zakupu sprzętu na długie lata, to prawdopodobnie będzie to jeden z najważniejszych aparatów, które warto wziąć pod uwagę.


Artykuł Partnera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.