Elancyl na cellulit

fot. o-you.pl

Na wiosnę zawsze czujemy przypływ energii i chęć do działania. W tym roku postanowiłam zadziałać… na mój cellulit. W aptece pani poleciła mi francuski zestaw do jego zwalczania, Elancyl. Był akurat w promocji, więc zdecydowałam się na zakup.

W zestawie jest peeling do ciała oraz balsam SLIM DESIGN. Producent zaleca stosowanie peelingu 2-3 razy w tygodniu, a balsamu – codziennie rano. Zdziwiło mnie, że balsam mam wcierać w biodra i uda rano, tuż przed ubraniem się… czy nie znajdzie się on wówczas na moich spodniach, zamiast walczyć z cellulitem na skórze? Na opakowaniu przeczytałam, że balsam „pozwala na natychmiastowe ubranie się po aplikacji” – czyli zapewne nie tylko ja miałam tego typu wątpliwości. I faktycznie, balsam, (o przyjemnym, intensywnym zapachu kawy i cytrusów), wchłania się błyskawicznie, wystarczy kilka energicznych, masujących ruchów. A jak działa? Fajnie napina skórę, optycznie ją wygładza (bo zawiera pigmenty odbijające światło). Nie wiem, czy z cellulitem można wygrać raz na zawsze, raczej chyba trzeba go polubić, bo to taka nasza kobieca skłonność… ale jeśli można go troszeczkę poskromić i cieszyć się gładszą skórą, to czemu nie? Nawet, jeśli tylko optycznie.

Energetyzujący peeling do kąpieli przyjemnie się pieni, ładnie i świeżo pachnie, a przede wszystkim przyjemnie wygładza skórę. Zawiera ekstrakt z bluszczu, dzięki czemu detoksykuje skórę sprawiając, że staje się elastyczna i miękka. Ma też w składzie zmielone pestki moreli. Bardzo fajny skład i skuteczne działanie. Skóra na udach faktycznie stała się gładsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.