Cold Paraffin Hand Line od Nails Company

Skóra rąk potrzebuje naszej uwagi niezależnie od pory roku. Jest narażona na mnóstwo czynników drażniących, takich jak skrajne temperatury, słońce czy środki chemiczne. Nie mówiąc o częstych otarciach i zranieniach. Nader często bywa też przesuszona. Ponieważ kremy i balsamy nie zawsze dobrze się spisują, postanowiłam wypróbować parafinę do rąk na zimno.

Cold Paraffin Hand Line od Nails Company to wyjątkowy produkt, który nie tylko wygląda jak bezkresna głębina turkusowego morza o lustrzanej powierzchni, ale też obłędnie pachnie. Czym? Słodką wonią kwiatów, wanilii, a może i cynamonu? To tajemnica producenta. Ale skupmy się na działaniu.

Opis od producenta

Parafina na zimno zapewni kompleksową regenerację skóry dłoni, stóp i całego ciała. Zlikwiduje uczucie szorstkości i napięcia oraz problem pękania skóry. Skóra będzie miękka, nawilżona, zregenerowana i zabezpieczona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Nałóż parafinę na oczyszczone ciało, trzymaj 20 minut, a dla uzyskania lepszego efektu przykryj folią lub pozostaw na dłuższy czas.

Moja opinia

Przyznam, że szkoda mi było naruszyć tę przepięknie turkusową zawartość słoiczka. Ale trudno. Zaczynam! Parafina zamknięta jest w przezroczystym słoiczku. Producent oszczędził nam (i całe szczęście!) odpakowywania z folii, pudełka, tekturowych wkładek, a tym samym wykazał się postawą proeko. Poza tym nie mam w tym przypadku wrażenia – jak to teraz często się zdarza – że chciał nade wszystko pokazać, że czegoś jest dużo (bo w dużym pudełku). Parafiny jest tyle, ile widać (czyli 150 ml). To starczy na wiele zabiegów na dłonie i na pewno na nie jedno pokrycie większej partii ciała. Wystarczy odrobina produktu nałożona na opuszek palca, by pokryć nim wierzch dłoni. A rozprowadza się fantastycznie (nie ma nic wspólnego ze zwykłą parafiną!). Jest delikatna, przyjemna i pachnąca. Moja skóra ją dosłownie zjadła, choć oczywiście nie wchłonęła całkowicie, bo to nie krem. Spodziewałam się, że warstwa parafiny pozostanie przez cały czas, ale już po kilku sekundach skóra była tylko lekko błyszcząca. Oczywiście nie polecam w tym czasie prac domowych, bo parafinę można łatwo zetrzeć, a zależy nam, by pozostała na skórze przez co najmniej 20 minut. Przyznam, że rezultaty były widoczne już przed czasem. Skóra stała się miękka, widocznie odżyła. Miałam wręcz wrażenie delikatnego rozgrzewania. Poprawił się też koloryt skóry, bo parafina wydobyła z niej letnią opaleniznę.

Podsumowując, jest to jeden z najlepszych produktów nawilżających i regenerujących. Działa inaczej, ale też, w moim odczuciu, lepiej niż krem czy balsam, a efekty utrzymują się dużo dłużej.

Justyna, redaktor

Przeczytaj także

Dodaj komentarz