5 pytań, które warto sobie zadać, ustalając listę gości weselnych

stół weselny

fot. ©loriklaszlo/Bank zdjęć Photogenica

 

Jak poradzić sobie z wyzwaniem ustalenia  listy gości, unikając przy tym niesnasek, dyskusji z rodziną, przesadnych kompromisów czy brania kredytu?

– Nikt lepiej nie odpowie na pytanie, jak ustalić listę gości, nie raniąc uczuć bliskich, nie mając poczucia straty, ani nie przekraczając przeznaczonego budżetu niż sami narzeczeni – mówi nasza ekspertka, Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl – Można jednak zadać sobie pytania, które pomogą ułożyć taki skład weselników, że państwo młodzi będą czuć się w swoim wielkim dniu radośnie i… komfortowo. Wiele zależy od tego, w jakim wieku i na jakim etapie samodzielności jest para młoda. Od jej relacji z każdą z rodzin, a także od stylu życia narzeczonych. Istnieje naprawdę sporo kwestii do rozważenia. Ale w efekcie rozważań para będzie miała świadomość nie tylko komu, ale i dlaczego wręczyła zaproszenia. A to dobre i miłe doświadczenie, które może mieć wpływ na tworzenie wspólnych zasad komunikacji wewnątrz małżeństwa i z jego otoczeniem w przyszłości – przekonuje ekspertka.

Pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, planując listę gości na wesele.

1. Czym jest dla was ten dzień?

Powyższe pytanie może wydawać się niedorzeczne – pary pobierają się przede wszystkim z miłości i chęci spędzenia razem życia. Mamy jednak na myśli aspekt emocjonalny związany z waszymi poglądami, stylem życia. Czy jesteście raczej skryci i lubicie przebywać w mniejszym gronie? A może oboje jesteście duszami towarzystwa i codziennością jest dla was dzielenie się ze światem tym, co przeżywacie? Jak podchodzicie do okazywania sobie publicznie uczuć? Ślub i wesele – to wbrew pozorom – dość intymna uroczystość. Zapraszamy gości na jeden dzień (lub dwa – jeśli z poprawinami) do naszego świata. Pokazujemy nasze relacje z rodziną i przyjaciółmi, odkładamy na wieszak związane z pracą konwenanse. Jesteśmy bardziej na luzie, bo wśród swoich. I tu właśnie dobrze jest ustalić, ile chcemy pokazać naszym gościom, czując się przy tym naturalnie? I kto zatem na naszej liście na pewno powinien się znaleźć, a kto niekoniecznie.

2. Jaki budżet chcecie przeznaczyć na sfinansowanie wesela?

Od decyzji o ślubie do wręczenia pierwszego zaproszenia pary przechodzą przez sporo kalkulacji, rekonesans w kwestii cen, negocjacje i kompromisy. I na różnych etapach wizja skali wesela może się zmieniać. To naturalne. Czynnik finansowy będzie na pewno jednym z ważniejszych podczas tworzenia listy gości. – Ceny w różnych zakątkach Polski mogą się mocno różnić – mówi Anna Machnowska. – Trudno więc jednoznacznie powiedzieć ile należy przeznaczyć na wesele na 50 osób, a ile na 90 czy 170. Koszty będą zależne także od standardu sali, czasu trwania przyjęcia (są wesela do samego rana, dziesięciogodzinne i dwudniowe), menu i terminu – dodaje nasza ekspertka. Cena „za talerzyk” będzie tu więc kluczowa przy podejmowaniu decyzji o liczbie gości.

– Warto mieć na uwadze, że wielu zarządców sal stosuje praktykę płacenia za minimum 100 osób (liczba przykładowa), jeśli wesele ma odbyć się w sobotę. Warto wtedy rozważyć zmianę terminu na na przykład niedzielny czy piątkowy. To rozwiązanie dla par, które mają problem ze skracaniem listy gości, albo zależy im na niższej cenie w danym lokalu.

A co zrobić, kiedy nie wiemy, ile osób potwierdzi obecność, a właściciel sali wymaga podania liczby co do 20-30 gości, co jest dość częstą praktyką? – Podać mniej, niż zaprosiliśmy. Rzadko zdarza się, aby para mogła liczyć na stuprocentową frekwencję. Jeśli nawet się to wydarzy, to lepiej dopłacić za „dodatkowych” gości niż płacić za puste miejsca. Oczywiście mam na myśli rozmowy z zarządcami sal, w których obłożenie terminów jest bardzo duże i negocjacje mogą być trudne – radzi nasza ekspertka.

Co do „zwracania się” kwot za talerzykowe, wśród narzeczonych istnieją różne opinie. Są pary, które stawiają na duże wesele, ale i na mniejszą uroczystość, zakładając, że im się „zwróci”. Realnie nie jest to jednak oczywiste. Nie można mieć pewności, że goście uwzględnią w podarowanej kopercie realny koszt „talerzykowego”, bo i dlaczego mieliby mieć wiedzę na ten temat. Według zasad savoir-vivre gość przeznacza na prezent tyle, ile może. Nikt nigdzie nie określił kwot, poniżej których prezent można by uznać za faux pas. Oczywiście, większość gości będzie starać się, aby wartość nie była mniejsza niż orientacyjny koszt spędzenia wieczoru w restauracji (choć pewnie każdy słyszał historie o pustych kopertach, ale tu warto wrócić do punktu pierwszego). Bliska rodzina i przyjaciele mogą przeznaczyć dla młodej pary większe kwoty. Najlepiej jednak założyć, że na wesele powinno być nas stać (ewentualnie na zaciągnięcie pożyczki) i nie oczekujemy zwrotu wydanej kwoty.

3. Co, jeśli rodzice narzucają listę gości?

W mentalności wielu osób, szczególnie ze starszych pokoleń, pokutuje przekonanie, że jeśli było się na czyimś weselu, to konieczne jest zaproszenie pary na – uwaga – własny ślub, ślub swoich dzieci, a nawet wnuków. Jeśli przykładowa babcia Ela  była na ślubie swojej siostrzenicy, oznaczałoby to, że jej córka powinna zaprosić: siostrzenicę matki z mężem i dziećmi (jeśli takowe posiada), rodziców siostrzenicy, a być może i jej rodzeństwo (z rodzinami). Nie jest to wcale żart, takie zwyczaje naprawdę są nadal żywe. Z taką sytuacją najczęściej mamy do czynienia, gdy para jest młoda lub na tak zwanym dorobku, a rodzice chcą wyprawić im wesele. Do pary młodej należy wtedy decyzja, czy chcą poddać się woli rodziców finansujących wydarzenie, czy mieć skromniejszy ślub i przyjęcie (lub spotkanie w gronie najbliższych), ale na swoich zasadach.

Oczywiście finansowanie ślubu przez rodziców nie jest jednoznaczne z narzuceniem liczby i listy gości. Bardzo często młodzi dostają wesele w prezencie ślubnym i ewentualnie prośbę o uwzględnienie w zaproszeniach kilku osób, ze względu na  towarzyskie stosunki. Para zdecydowanie powinna uszanować tę prośbę i wyznaczyć gościom rodziców komfortowe miejsca.

Troszkę inna sytuacja ma miejsce, kiedy para samodzielnie finansuje wesele, a rodzice sugerują, kogo należy zaprosić. Tu znowu najlepiej kierować się wyczuciem. Jeśli mamy z rodzicami dobre stosunki, relację pełną szacunku, nikt nie będzie na parze wywierał presji. Wiele par stosuje zasadę, że na wesele zaprasza się osoby, z którymi utrzymuje się realny kontakt, nie tylko przy okazji… ślubów, chrzcin i pogrzebów.

A co z gośćmi z daleka? Tu znowu warto wziąć pod uwagę stopień zażyłości, ewentualnie ważne zobowiązania rodzinne. Co do zakwaterowania nie jest żadnym obowiązkiem zapewnianie go gościom. Poza pewną sugestią, aby zaoferować je najbliższym i tym, dla których koszty mogą stanowić poważne obciążenie. Dalszej rodzinie czy znajomym wysyłamy zaproszenie na ślub i ewentualnie sugestie miejsc noclegowych, jeśli udało się nam pozyskać tam specjalną zniżkę.

Na sam ślub można zaprosić setki osób, tylko warto zastanowić się, jaki jest tego cel. Dawniej daleką rodzinę powiadamiało się o ślubie często post factum, telegramem. Dziś wystarczy wrzucenie zdjęcia w mediach społecznościowych. Oczywiście miło będzie, jeśli do starszych osób nieobecnych na ślubie i weselu, wyślemy zdjęcie z informacją o szczęśliwym wydarzeniu.

4. Czy chcecie na swoim weselu gościć osoby z pracy?

W niektórych regionach Polski istnieje zwyczaj zapraszania delegacji z pracy. Odbywa się to bezosobowo, pary “udostępniają” trzy do pięciu miejsc przy stole, często nie wiedząc do końca, kto na nich zasiądzie. Przyszłe panny młode na forach ślubnych „bronią” tej tradycji, mówiąc, że tak robią wszyscy. Oczywiście, jeśli wolą narzeczonych jest zaprosić znajomych z pracy, to ograniczenie może stanowić tylko budżet. Jednak  mówienie o jakimkolwiek przymusie jest znaczącym naruszeniem prywatności przyszłych małżonków.

Jak zapraszać znajomych z pracy, aby nie popełnić faux pas i nie musieć gościć niechcianych na weselu osób? – Najlepiej zapraszać osoby, z którymi łączy nas jakaś relacja. – mówi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl. -Wręczamy im standardowe zaproszenia, najlepiej osobiście przy okazji luźnego spotkania po pracy. Innych znajomych można zaprosić zbiorowym mailem na ślub. Jeśli nie zapraszamy przełożonych na wesele, nie ma potrzeby wyróżniania ich w zaproszeniu. W tym przypadku są to tacy sami znajomi z pracy jak inni. Zawsze stosowne jest przyniesienie do pracy ciasta i zaserwowanie go współpracownikom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.