Recenzja książki: Tysiąc róż – Magda Rem

Tysiąc róż

Tysiąc róż, wydawnictwo Prószyński

Nietypowy, dziwaczny w najlepszym sensie tego słowa kryminał w duecie z dramatem. „Tysiąc róż” to miła odmiana od klasycznych kryminałów, chociaż przeplatana narracja jest dość trudna do czytania.

„Tysiąc róż” to tytuł najnowszej powieści Elżbiety, autorki poczytnych romansideł, która żyje bardziej w swoich powieściach niż świecie rzeczywistym. Jej mąż już nie pamięta dlaczego się z nią ożenił, ona nie może na niego patrzeć. Wzajemne animozje prowadzą do morderstwa. Mąż zabija żonę. Dlaczego?

Rem odwraca trochę schemat kryminału. Od samego początku wiemy kto jest mordercą i kto ofiarą, stopniowo dowiadując się dopiero co doprowadziło do popełnienia zbrodni. Do tego dodaje kolejne płaszczyzny: części ostatniej powieści Elżbiety i dodatkowych bohaterów, którzy wysłuchują głównej historii po latach. To w dużej mierze studium małżeństwa, niedopowiedzeń, dwuznaczności, książka zmuszająca do dużej uwagi, jednak odwdzięczająca się emocjami rodem z prawdziwego dreszczowca. Bohaterowie zadają sobie nieustający ból, gubią się w teatralnych gestach, mają siebie serdecznie dosyć, ale zupełnie nie potrafią się rozstać. Nie ma tutaj jednak jednoznacznej odpowiedzi kto tak naprawdę jest dobry, a kto zły, kto tak naprawdę jest ofiarą. Rem fantazjuje, droczy się ze swoimi czytelnikami, gra na półsłówkach. Trochę męczy mrocznymi wizjami, ale nie puszcza. To taka książka, która przeraża swoją brutalnością, ale jednocześnie nie można jej odłożyć.

Marta Czabała

Tytuł: Tysiąc róż Autor: Magda Rem Wydawnictwo: Prószyński

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.